- Oczywiście tato - zapewnił
randki w sieci |bukmacherskie zakłady sportowe |Fotomodelki
„— Oczywiście, tato — zapewnił chłopiec — pamiętam doskonale przez tarcie otrzymaliśmy ładunki elektryczne.
— Bardzo dobrze, Władku. Wyobraź sobie, że badając to zjawisko, ludziom udało się uzyskać zą pomocą specjalnych urządzeń znaczne ładunki, znaczne ilości elektryczności. Przejawiały się one pod postacią dużych iskier i towarzyszących im trzasków. Fjrankjin był pierwszym, który zaczął domyślać się, że te malutkie, sztucznie uzyskiwane wyładowania elektryczne są jak gdyby piorunami w miniaturze. Dlatego też postanowił bliżej zbadać elektryczność piorunu, aby się o tym przekonać.
— To chyba było trochę niebezpieczne — zauważył Władek — prawda, tato... Przecież pioruny zabijają ludzi, palą chaty, drzewa...
— Nawet bardzo niebezpieczne — potwierdził ojciec. — Beniamin Franklin zdawał sobie z tego sprawę. Zbudował on latawiec, na którym umocował pionowo ostry pręcik metalowy. Latawiec ten wypuścił podczas burzy na długim sznurku. Do końca sznurka był przywiązany ciężki, metalowy klucz. Franklin nie dotykał go ręką, lecz przymocował doń kilkumetrową taśmę jedwabną. Za pomocą tego urządzenia udało mu się napełnić „elektrycznością piorunową" dwie specjalne butelki, służące do gromadzenia ładunków elektrycznych.“(3)
projekty domów |biuro księgowe w szczecinie |warszawa śródmieście
„— Oczywiście, tato — zapewnił chłopiec — pamiętam doskonale przez tarcie otrzymaliśmy ładunki elektryczne.
— Bardzo dobrze, Władku. Wyobraź sobie, że badając to zjawisko, ludziom udało się uzyskać zą pomocą specjalnych urządzeń znaczne ładunki, znaczne ilości elektryczności. Przejawiały się one pod postacią dużych iskier i towarzyszących im trzasków. Fjrankjin był pierwszym, który zaczął domyślać się, że te malutkie, sztucznie uzyskiwane wyładowania elektryczne są jak gdyby piorunami w miniaturze. Dlatego też postanowił bliżej zbadać elektryczność piorunu, aby się o tym przekonać.
— To chyba było trochę niebezpieczne — zauważył Władek — prawda, tato... Przecież pioruny zabijają ludzi, palą chaty, drzewa...
— Nawet bardzo niebezpieczne — potwierdził ojciec. — Beniamin Franklin zdawał sobie z tego sprawę. Zbudował on latawiec, na którym umocował pionowo ostry pręcik metalowy. Latawiec ten wypuścił podczas burzy na długim sznurku. Do końca sznurka był przywiązany ciężki, metalowy klucz. Franklin nie dotykał go ręką, lecz przymocował doń kilkumetrową taśmę jedwabną. Za pomocą tego urządzenia udało mu się napełnić „elektrycznością piorunową" dwie specjalne butelki, służące do gromadzenia ładunków elektrycznych.“(3)
projekty domów |biuro księgowe w szczecinie |warszawa śródmieście